rzeszow4u
Zza kierownicy Okiem sędziego Motocykl Rozmowy Gwara żużlowa Ludzie stadionu

Żużel od kuchni

Publikuj na facebooku

Jak wygląda praca chronometrażysty?

Jednym z elementów zawodów żużlowych jest pomiar czasu zawodników, którego dokonuje chronometrażysta. Dla większości kibiców wnętrze wieżyczki sędziowskiej jest niedostępne, dlatego chcemy pokazać żużel z miejsca, którego nie mieli okazji zobaczyć. O swojej przygodzie z żużlem oraz o obowiązkach chronometrażysty odpowiada Jan Włodzimierz Gugała.



„Prezes od żużla”


- Żużlem zaraziłem się kiedy chodziłem do średniej szkoły we Wrocławiu. Tam zafascynował mnie swoją fantastyczną jazdą Edward Kupczyński. Po skończeniu technikum trafiłem do Mielca, a stamtąd do WSK w Rzeszowie. Z racji stanowiska zajmowanego w zakładzie trafiłem do zarządu klubu. Z klubem byłem  związany bardzo mocno i otrzymałem propozycję objęcia funkcji jego sternika. Wówczas sekcje piłki nożnej, zapasów, akrobatyki sportowej miały świetnie dobranych ludzi w zarządach sekcji i bardo dobrze funkcjonowały. Problemy personalne były w sekcji  żużlowej, bo nie mogliśmy trafić na osoby, które chciałyby się poświęcić dla pracy. Nie wiedziałem jak wyglądają struktury żużlowe i postanowiłem pojechać w Polskę, by przyjrzeć się temu, w jaki sposób kluby żużlowe pracują. Tygodnie spędziłem w Toruniu, Gorzowie i w Lesznie podpatrując funkcjonowanie klubów. Po powrocie zaangażowałem się głównie w działalność sekcji żużlowej. Do tej pory nazywają mnie z resztą "prezes od żużla".

Jan Włodzimierz Gugała


- Udało mi się pozyskać do Rzeszowa znanych żużlowców: Piotra Podrzyckiego, Jana Krzystyniaka, Zbigniewa Jądera. Kilka lat pracowałem z zarządzie sekcji, a później założyłem w Rzeszowie klub Inter Polan. Pobiliśmy wówczas rekord Polski, bo w jednym sezonie zrobiliśmy 9 licencji żużlowych. Wcześni ej, w 1977 roku zostałem prezesem klubu motorowego „Tłoczek” na WSK w Rzeszowie. Z niego trafiłem do zarządu okręgu Polskiego Związku Motorowego i do dziś, z różnymi przerwami tam jestem pełniąc funkcję Przewodniczącego Okręgowej Komisji Sportu Żużlowego i Motocyklowego. Z racji tej funkcji muszę zajmować się szkoleniem ludzi, którzy pracują przy żużlu. Są to: chronometrażysta, kierownik parku maszyn, wirażowi. Wszyscy są szkoleni w okręgu, później zdają test egzaminacyjny i zarząd okręgu wydaje im licencję żużlowe do pełnienia tych funkcji podczas zawodów. Od żużla nie sposób uciec, więc jestem też chronometrażystą.


Funkcje chronometrażysty

Obecnie chronometrażysta zajmuje się wyłącznie pomiarem czasu. Kiedyś jego zadaniem było też wskazywanie miejsc zawodników na mecie. Z uwagi na to, że zwykle chronometrażysta jest związany z miejscowym klubem podjęto decyzję, że sprawiedliwiej będzie, gdy taka decyzja zostanie podjęta przez sędziego. - Były takie momenty, że nie wiadomo było, kto wcześniej wpadł na metę i wiadomo, że osoba mierząca czas była po stronie „swojego” zawodnika. Dzięki zmianie regulaminu wykluczono stronniczość – mówi Włodzimierz Gugała.  

Czas mierzony jest za pomocą półautomatycznego urządzenia oraz dwóch stoperów. - Była kiedyś fotokomórka i stoper, a dziś robimy to trochę inaczej. Jest fotokomórka, która włącza się w momencie zwolnienia taśmy startowej, ale jest to nieprawidłowe, bo zgodnie z regulaminem czas powinien włączyć się w momencie przecięcia przez zawodnika linii startowej. Zanim zawodnik to uczyni, to czas już biegnie, więc żeby było bardziej sprawiedliwie to bierzemy do pomiaru dwa czasy i dzielimy je przez dwa i podajemy średni czas. Później czas zapisuje się na kartce i pokazuje się arbitrowi – tłumaczy rzeszowski chronometrażysta.

Oprócz czasu zwycięzcy mierzy się też tzw. czas 3 minut. - Chodzi o to, że po minięciu linii mety przez pierwszego zawodnika trzeba włączyć stoper na 3 minuty, bo tyle czasu na dojechanie do mety ma ostatni zawodnik.  Jest to ważne w momencie defektu któregoś z zawodników. Jeśli nie zmieści się w czasie jest dyskwalifikowany – mówi Włodzimierz Gugała.

Chronometraż
Rekordy toru

- Z rekordami było różnie. Ja pamiętam ich sporo. Kiedyś pobicie rekordu było nagradzane finansowo. Teraz się to zmieniło i zawodnicy nie podchodzą  do tego w taki sposób jak przed laty. Najczęściej najlepsze czasy padają w pierwszych 3-4 biegach, później tor jest już odsypany i czasy są coraz gorsze – ocenia nasz rozmówca.

Aktualny rekord toru na stadionie przy ul. Hetmańskiej od 28 czerwca 2009 roku należy do Dawida Lamparta i wynosi 62,30 sek. W tym sezonie najbliżej tego wyniku był Nicki Pedersen, który w meczu PGE Marmy z Caelum Stalą Gorzów cztery „kółka” przejechał w czasie 65,02. Do rekordu zabrakło mu ponad 2,5 sekundy. Czy osiągnięcie rzeszowskiego juniora jest możliwe do pobicia? - Wydaje mi się, że to bardzo trudne zadanie. Dawid trafił na bardzo przyczepny tor, był w dobrej formie, czas mierzono na trzy stopery. Różnice w pomiarach były niewielkie i arbiter rekord uznał. Obecnie po zmianie tłumików czasy są wolniejsze, co widać na meczach ligowych – ocenia Włodzimierz Gugała.

Tekst: Wojciech Maryjka
Foto: Agnieszka Koterba

Skomentuj! zamknij
Usuń odpowiedź

Komentarze (1)

Dodaj własny komentarz

Dodał Krystian 20 października 2011 12:16

#1

kIEDY SŁYSZĘ, ŻE GUGAŁA WYPOWIADA SIĘ NA TEMAT ŻUŻLA TO LEKKO NIEDOBRZE MI SIĘ ROBI. STARY KOMUCH W MYŚL IDEI KTÓRĄ WYZNAJE 'KŁAMSTWO STO RAZY POWTÓRZONE STAJE SIĘ PRAWDĄ" OSZUKAŁ JUŻ WIELE WYNIKÓW NA RZESZOWSKIM TORZE. PISZĄC ARTYKUŁ GDZIE OPISYWANY JEST ŻUŻEL I JEGO ZASADY POWINNO SIĘ BRAĆ ZDANIE I WYPOWIEDZI BARDZIEJ ZASŁUŻONYCH, "CZYSTRZYCH LUDZI" NIŻ PAN WŁODZIO.
Galeria