rzeszow4u
Zza kierownicy Okiem sędziego Motocykl Rozmowy Gwara żużlowa Ludzie stadionu

Żużel od kuchni

Publikuj na facebooku

Waldemar Bednarski: "Od podejścia do motocykla zależy bardzo wiele"

Rozmowa z Waldemarem Bednarskim, byłym żużlowcem, mechanikiem Dawida Lamparta

- Jak się zaczęła Pana przygoda z żużlem?
- Kiedy miałem 15 lat trafiłem do szkółki żużlowej w Rzeszowie, zdałem licencję, ale z jazdą nie wyszło, więc wziąłem się za mechanikę.

- Pamiętam, że w 1998 roku był Pan w składzie ówczesnego Van Pur-u, ale wystąpił Pan tylko w rozgrywkach młodzieżowych. Co się stało, że nie kontynuował Pan dalej kariery zawodniczej?
- Tak się złożyło. Miałem kilka kontuzji, a w Rzeszowie było kilku dobrych juniorów. Byli Piotr Winiarz, Maciej Kuciapa, Rafał Trojanowski. Po kontuzji zostaje się trochę z tyłu, bo nie ma jazdy. Konkurencja uciekła i trzeba było zrezygnować z jazdy.

- Komu pomagał Pan po zakończeniu kariery?
- Pracowałem dla Piotrka Winiarza do momentu jego kontuzji (20 sierpnia 2003 rok – dop. W.M.) Po jego wypadku miałem roczny rozbrat z żużlem. Po powrocie współpracowałem z Rafałem Trojanowskim, później 3 lata z Pawłem Miesiącem. Ten sezon jest czwartym, w którym pomagam Dawidowi Lampartowi. Miałem kilka propozycji pracy w Anglii i Szwecji, ale mieszkam w Rzeszowie i wolałem być bliżej domu.

- Wspomniał Pan o wypadku Piotra Winiarza, czy to wydarzenie wpłynęło w jakiś sposób na Pańskie spojrzenie na sport żużlowy?
- Z Piotrkiem bardzo dobrze mi się współpracowało. Wypadki są wkalkulowane w ten sport, widziałem ich wiele, sam w kilku uczestniczyłem. Wypadek w Debreczynie nie wyglądał jakoś strasznie, ale niestety konsekwencje były poważne.

- Jak w Pańskim przypadku wyglądała nauka budowy motocykla?
- Kiedy trafiłem do szkółki było wielu młodych chłopaków, którzy chcieli zostać żużlowcami. Przyglądaliśmy się pracy w warsztacie, a z czasem próbowaliśmy swoich sił. Można było podpytać starszych zawodników i powoli te umiejętności się gromadziło. Lubię mechanikę, nie tylko tą związaną z żużlem.  Zajmuję się też motocyklami crossowymi, quadami i ścigaczami.

- Czyli pomimo tego, że nie udało się Panu, jako żużlowcowi to odnalazł Pan swoje szczęśliwe miejsce?
-
Tak, jestem z tego zadowolony. Może niektórym się wydaje, że to lekka praca. Dla jednego zawodnika, sumując czas starów, zawody trwają ok. 6-7 minut, a po zawodach praca przy motorze trwa 2 dni. Trzeba go umyć, sprawdzić czy wszystkie elementy są sprawne, czy nic nie pękło lub się nie urwało. Większość ośrodków żużlowych położona jest daleko od Rzeszowa, więc podróż trwa długo. W sezonie samochodem robi się około 80 tysięcy kilometrów.  Czasem wracamy o trzeciej lub czwartej w nocy a po kilku godzinach trzeba wstać i wziąć się do pracy.

Waldemar Bednarski


- Miał Pan możliwość jazdy motocyklem, teraz zgłębia Pan jego tajniki. Jak procentowo rozkłada się sukces zawodnika pomiędzy jego motocykl, a umiejętności i psychik?
- Jeśli coś nie idzie to zawodnik szuka winy w sprzęcie. To jest najprostsze wytłumaczenie. Ale z niepowodzeniami jest różnie. Dużo zależy od dyspozycji w danym dniu. Czasem nie wychodzi pierwszy bieg i to jest gdzieś w psychice. Sprzęt, umiejętności i psychika tworzą całość, jeśli czegoś zabraknie widać to po wyniku.  Niektórzy sądzą, że jeśli mieliby motocykl Crumpa, Pedersena czy Golloba to zdobyliby mistrza świata. Nie jest tak. Każdy motocykl przygotowywany jest pod danego zawodnika. Każdy zawodnik musi się jakby zgrać ze swoim motocyklem.

- Na treningu widać czasem, że mechanik wsłuchuje się w pracę silnika przytykając uszy. Czy rzeczywiście za pomocą zmysłu słuchu można ocenić, że silnik pracuje prawidłowo?


- Mechanik słysząc silnik ocenia jego pracę i po wskazówkach zawodnika, który opowiada jak „czuje motocykl” wybiera jakieś rozwiązanie. Na starych tłumikach jest to wyczuwalne, natomiast przy zastosowaniu nowych sprawa jest trudniejsza, bo tego dźwięku trzeba się uczyć od początku.

- Tomasz Gollob mówił w poprzednim sezonie, że rozmawiał ze swoimi motocyklami i nawet je nazywał. Czy Pan też tak emocjonalnie podchodzi do pracy z motocyklem, czy jest to chłodna mechanika?
- Od podejścia do sprzętu wiele zależy. Staram się swoją pracę wykonywać jak najlepiej potrafię. Jeśli zawodnik dba o sprzęt to on go nie zwiedzie, jeśli jest inaczej zepsuje się w najmniej oczekiwanym momencie. Takie jest moje zdanie, a o to czy dbają o motocykl trzeba już pytać zawodników.

- W tym roku ma Pan okazję współpracować z Dawidem Lampartem, czy razem z nim jeździ Pan do Anglii?

- Byłem na początku sezonu kiedy zawoziliśmy sprzęt i po dwóch pierwszych jazdach zrobiliśmy korekty. Dawid ma osobnych mechaników w Anglii, bo jest to lepsze ze względów logistycznych.

- Czego życzy się mechanikowi?
- Skoro żużlowcom życzy się połamania kół, to mechanikowi połamania kluczy (śmiech)

- Tego zatem życzę i dziękuję za rozmowę.
- Dzięki.

Rozmawiał: Wojciech Maryjka

Skomentuj! zamknij
Usuń odpowiedź